Dzień 1411
Tysiąc czterysta jedenasty dzień jawnej fazy rosyjskiej napaści na Ukrainę
Komentarze są dostępne pod wpisem na FB.
[ten wpis ma wersję z obrazkami i newsletterem, wyróżniony link w komentarzu]
No więc skoro teraz wszyscy interesują się Wenezuelą, to dla mnie zrobiło się troszkę więcej miejsca i spokojnie mogę skupić się na tym, co zawsze. Odniosę się tylko zwięźle do tego, co mówione jest w kontekście Rosji: przede wszystkim: nie, porwanie Maduro nie jest żadnym „precedensem” dla prawa międzynarodowego ani pretekstem dla Rosji:
a) prawo międzynarodowe to „najsmutniejsza dziedzina prawa”, jak powiedział mi to pewien mądry student. Bo nie ma „sądu dla państw” i ono obowiązuje tylko w takim zakresie, w jakim je można wymusić - tylko i wyłącznie siłą. Własną lub koalicji. Więc to, ze USA coś zrobiły nie daje nikomu niczego na przyszłość - jeśli ktoś poczuje się silny, to zrobi coś takiego sam, niezależnie od tego, czy wywoła to oburzenie czy nie. Jeśli nie będzie mieć siły, to nawet tysiąc precedensów mu nie pomoże.
b) Rosja nie potrzebuje precedensu aby cokolwiek zrobić. Jak będzie trzeba, to wymyśli jakąś bzdurę ad-hoc, tak jak ostatnio z rzekomym „atakiem ukraińskich dron” na siedzibę Putina. W 2022 twierdzili np. że Ukraina ich ostrzelała z artylerii, dlatego musieli wkroczyć (tak, to było taką głupią kalką z Wojny Zimowej, że śmiech brał i nawet sami zrezygnowali z powielania).
Uwaga: to, jak łatwo została podchwycona ta bzdura na świecie prawdopodobnie zachęciło Rosjan do eskalacji tą drogą. Ukraiński wywiad obawia się, że w najbliższym czasie Rosjanie przeprowadzą dużą inscenizację, przeprowadzając zamach w czasie prawosławnych obchodów Bożego Narodzenia i oskarżając o to Ukrainę.
c) Rosja nie zrobi tego samego Zełeńskiemu, bo po prostu nie jest w stanie. Próbowała sama, na różne sposoby, wielokrotnie, bez precedensów i pretekstów. Całkiem możliwe że pierwsze walki pod Kijowem - próba desantu na lotnisku w Hostomelu - była właśnie próbą przyśpieszenia spraw w ten sposób, do czego i ja się przychylam. Osoby, które ten pogląd krytykują działają nieco ahistorycznie, patrząc na skalę oporu i przebieg działań - tymczasem trzeba pamiętać, że pierwotne plany Rosjan powstały przy założeniu, że armia ukraińska nie jest skuteczniejsza, niż 2014 - oczywiście na 100% tego nie wiemy, ale jest sporo wskazówek, w tym narzekania Girkina i mu podobnych na nierealistyczne założenia z 2022.
Dodatkowo Rosjanie martwią się tym, że USA położy łapki na tak dużych zasobach ropy, że będzie mogło także Rosję szantażować jej cenami a świat chichocze z powodu tego, że ani Rosjanie nie zdołali obronić kolejnego sojusznika ani ich systemy przeciwlotnicze S-300 nie wykazały się skutecznością.
Ataki powietrzne
1. Bardzo niezręcznie mi pisać takie rzeczy właściwie tuż po tym, gdy przeczytałem że spod gruzów jednego z budynków mieszkalnych, zburzonych rosyjskim atakiem lotniczym, nadal wydobywane są zwłoki - ale z drugiej strony, taki też jest jeden z celów tych ataków, mają wpływać na nasze emocje i nie pozwalać myśleć.
Proszę tylko, abyście pamiętali, że nie jest moją intencją lekceważenie albo umniejszanie cierpień ludzi, atakowanych przez rosyjskie drony i rakiety.
2. No więc o co chodzi? Mianowicie jeśli chodzi o rosyjskie ataki powietrzne, to sytuacja nie jest nawet częściowo tak zła, jak się zapowiadało. Na koniec roku obawiano się szczególnie brutalnych i widowiskowych ataków - w ten sposób Rosjanie niejako czynami dorównali by swojej buńczucznej i agresywnej retoryce i pokazali, że „naszych żądań kapitulacji się nie odrzuca, zwłaszcza gdy naszym lokajem jest prezydent USA”.
Tymczasem wychodzi na to, że co prawda przeprowadzili na sam koniec roku dwa „większe” ataki (tzn. z liczbą rakiet >30 i liczbą dron >500) ale ani nie były one znacząco większe, niż poprzednie ani też Rosjanie nie zdołali wyłamać się ze schematu „nie częściej, niż raz na tydzień”.
3. Owszem, atak z nocy na 23 grudnia to było 635 dron (i jedynie 38 rakiet), ale wygląda to jakby gromadzili te aparaty kosztem opóźniania - od poprzedniego, większego, czekali dwa tygodnie i w międzyczasie tylko trzy razy przekroczyli 100 aparatów w roju. 635 dron to też nie jest novum, w początku grudnia było np. 653.
Do tego ataki rakietowe nie były zauważalnie silniejsze - ostatnie fale to odpowiednio 36 - 51 - 30 - 38 i 40 rakiet. Warto też zwrócić uwagę na bardzo małe zróżnicowanie „asortymentu” - o ile we wcześniejszych miesiącach Rosjanie używali wszystkiego, co opisano w katalogu, o tyle od dłuższego czasu są to Kindżały (zaczęli używać ich regularnie, Iskandery-M, Kalibry i rakiety Ch-101.
W tej sytuacji sporym zaskoczeniem było dla mnie zgłoszenie przez Ukrainę wystrzelenia na nich dwóch rakiet Ch-22 - poprzedni raz leciwych i słabowidzących, choć bardzo krzepkich i szybkich staruszków użyto w sierpniu i byłem przekonany, że po prostu wyczyszczono wszelkie zapasy. Może po prostu udało się wygarnąć eksponat z jakiegoś muzeum albo sali pamięci szkoły wojskowej?
4. Jeśli popatrzymy na zestawienie miesięczne za ostatnie dwa lata to widać też, że Rosjanie ewidentnie doszli do jakiejś granicy i teraz lekko tracą oddech. Do pewnego momentu liczba dron rosła i rosła, sam ukraiński wywiad kilka miesięcy temu oceniał, że na podstawie zlokalizowanych pól startowych, Rosja będzie w stanie wystrzelić nawet i 1500 aparatów jednorazowo - ale do niczego podobnego nie doszło a ostatnio nawet minimalnie zmniejsza się liczba rakiet i dron, których Rosjanie używają z miesiąca na miesiąc.
5. Co ciekawe, dla Rosjan najskuteczniejszym miesiącem dla ataków dronowych (prawie 21% doleciało do celu) był miesiąc, w którym wykorzystano stosunkowo niewiele aparatów (5 tysięcy) wobec 5500-5700 w poprzednim i następnym miesiącu. Co takiego działo się w październiku 2025? Zapewne w końcu się dowiemy.
6. Jedna uwaga podsumowująca - wszystkie dane pochodzą z raportów Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy, które wydawane są codziennie w godzinach porannych i jako takie cierpią na pewne niedokładności - często dlatego, bo informacje zbierano do nich w nocy, często dlatego, że wydawane są w trakcie ataków. W poprzednich latach, gdy dron było znacznie, znacznie mniej, wychodziło mi że każda informacja (ogółem, zestrzelonych, trafiło) bywała zaniżana o 30% (na co wpływ miało także to, że raporty poranne raczej nie skupiają się na atakach „Shahedów” na bezpośrednie zaplecze frontu - ale nie wiem, jak to wygląda, gdy w grę zaczęły wchodzić duże liczby. Trzeba poczekać na jakieś zbiorcze zestawienie i spróbować to dopasować.
7. Rosyjskie raporty nie nadają się do niczego, bo wartości w nich podawane przypominają mi ich wyniki wyborów, gdy suma procentów głosów oddanych na poszczególnych kandydatów przebiła 100% - tak samo było z tym rzekomym atakiem na willę Putina, gdy liczba wykorzystanych do tego celu aparatów nijak nie pasowała do tego, co oficjalnie zgłaszało ich wojsko a potem w ogóle wszystko się im pokiełbasiło.
8. Festiwal ukraińskich ataków na rosyjską infrastrukturę trwa nieprzerwanie i nieustannie. Dzisiaj nie będę ich wymieniać, bo naprawdę chciałbym napisać też o innych sprawach, po prostu miejcie z tyłu głowy, że polowanie trwa i jest skuteczne.
Z rzeczy mniej istotnych ale widowiskowych: wedle władz rosyjskich jedynie 6 ukraińskich aparatów wystarczyło, żeby w nocy z 30 na 31 grudnia 2025 pozbawić prądu od 100 do 600 tysięcy mieszkańców Moskwy (przepraszam za taką rozbieżność, ale szacunki o skutkach są zgrubne).
Za to dzisiaj, w ciągu zaledwie 7 godzin, Rosjanie mieli strącić 253 ukraińskie bezpilotowce. Zapewne jutro przeczytamy że pozostałe dwa podpaliły ze trzy rafinerie, dwa składy paliwa, sześć podstacji a jedna była najwidoczniej z gumy, bo sześćdziesiąt razy uderzyła w willę Putina - ale to nie koniec „bo ta bliadź nadal skacze!”
Infrastruktura krytyczna
9. Kolejny kabel transmisji danych między Estonią a Finlandią został zerwany. Sprawcą prawdopodobnie jest drobnicowiec „Fitburg” płynący z Rosji do Izraela pod banderą Saint Vincent i Grenadyn a zarządza nim turecka firma.
Finowie niespecjalnie się cackali i 31 grudnia 2025 przeprowadzili abordaż jednostki, filmem z czego ministerstwo pochwaliło się wczoraj. Została ona zaaresztowana przez Finów i jej znacznik wyświetla się teraz w jednym z fińskich portów (Kantvik).
I wiecie co? Nie było wojny, rewanżu, konsekwencji i tysiąca i innych rzeczy, którymi straszyli nas zastrachani, starsi panowie przy poprzednich okazjach. Dlaczego tak się stało? Właśnie dzięki prawu międzynarodowemu - Finowie mają siłę, aby zatrzymać jednostkę a Rosja nie ma siły aby im w tym przeszkodzić ani aby się za to odegrać.
10. W Berlinie spalono kable energetyczne. Dzięki starannie wybranemu miejscu 45-50 tysięcy ludzi znalazło się bez prądu. Problem w tym, że sami energetycy oceniają, że naprawa tego zajmie „kilka dni, co najmniej do czwartku”. Niemieckie służby działają, zapewniając ludziom opiekę, wsparcie i ochronę - wygląda to dobrze.
Do podpalenia kabli przyznała się lewicowa grupa Vulkangruppe.
Analogiczny atak miał miejsce 10 września 2025 - także dotkniętych zostało około 50 tysięcy berlińskich gospodarstw domowych. Wcześniej miała miejsce seria podpaleń i sabotaży niemieckiej infrastruktury kolejowej. Do wszystkich przyznawały się organizacje anarchistyczne i lewicowe ale właściwie nikt nie ma wątpliwości, że cele wskazuje (bezpośrednio lub nie) Rosja.
11. Pod koniec grudnia ABW zatrzymała 40-letniego obywatela naszego kraju, który miał „zgłosić chęć zbierania dla obcego wywiadu informacji o transportach wojskowych na terenie naszego kraju”. W jego mieszkaniu znaleziono dowody na gromadzenie tych informacji.
12. Na warszawskim lotnisku Chopina zatrzymano 23-letniego obywatela Ukrainy, przy którym znaleziono „urządzenia do zagłuszania fal radiowych, służących w komunikacji lotniczej”. Podejrzenia służb wzbudziło bardzo długie przebywanie zatrzymanego na terenie lotniska oraz sprzeczne i niespójne wyjaśnienia, jakich udzielał. Jak pisze Interia: „mężczyzna nie potrafił racjonalnie wyjaśnić swojej obecności na lotnisku ani posiadania sprzętu, zmieniał wersje swojej tożsamości”.
Prawdopodobnie mamy do czynienia z popularnym ostatnio trendem „jednorazowych agentów”, wynajmowanych przez Internet i traconych w takich okolicznościach bez żalu. Co ciekawe, historia rosyjskiego wywiadu zna takie modele pracy - tuż po upadku caratu, nie mogąc iść w jakość, bolszewicy poszli w ilość - i to też dało rezultaty.
13. To tylko pojedyncze i najnowsze doniesienia o nieustającej fali rosyjskich dywersji w całej Europie. Obawiam się, że prób będzie więcej i w końcu ktoś prześliźnie się między palcami naszym służbom. Warto na taką okoliczność mieć przygotowany tzw. „plecak ucieczkowy” albo choć kilka latarek, baterie, coś do podgrzewania, jakieś źródło światła i ciepła - oraz aktualny zapas leków i odrobinę żywności i wody, zgodnie z tym, co już opisywałem.
Ostatnie wydarzenia, takie jak utknięcie w śnieżycy na S7, dobitnie pokazały, że mieszczuchy bardzo odzwyczaiły się od ciężkich warunków pogodowych (na początku napisałem „myśmy” ale potem przypomniały mi się opowieści o ludziach, którym bańkę nafty wozi się ratrakiem). Gdyby te rodziny, które utknęły na S7, miały ze sobą „plecaki ucieczkowe” (no fatalna nazwa) to tam już znalazło by się parę rzeczy, które by im ułatwiły sytuację.
Front
14. Muszę chyba przesortować kolejność, bo lotnictwo i szpiedzy kradną całe miejsce i nie starcza go dla wojsk lądowych. Najpierw okolice Zaporoża. Kiedyś raportowałem stamtąd, odnosząc się do miasteczka Kamiańskie, ale to już dawna przeszłość. Bardzo, bardzo bardzo powoli i bez rzucania się w oczy Rosjanie przepełzli przez Pławne i teraz „szarą strefą” po całości jest Stepnohirśk. To niby jakieś 6 km w ciągu jakiegoś pół roku, ale jednak…
15. W Hulajpolu nadal bieda. Tzn. bałagan i niekompetencja. Oczywiście niektóre media i wojskowi bawią się nadal w grę „mamy jeszcze kontrolę nad 20% administracyjnego obszaru miasta, to znaczy obsadzamy kurnik i wyrobisko żwiru za miastem i mamy pod ogniem pola kapusty, które do naszych pozycji prowadzą” ale nie zmienia to faktu, że Hulajpole na razie jest dla Ukrainy stracone.
Rzeczą, która zbulwersowała ukraińską opinię publiczną było nagranie, jakie Rosjanie wrzucili aby pochwalić się przejęciem batalionowego stanowiska dowodzenia - z dokumentami, środkami łączności i tak dalej i tak dalej. Syrski twierdził potem, że dowództwo miało rozkaz prowadzić obronę okrężną i że „odsiecz już szła” ale sami widzicie, że tam musiał być niezły bałagan, skoro stanowisko dowodzenia batalionu miało bronić się w okrążeniu…
Jeden z weteranów obrony „Azowstali” dość szczegółowo omówił to i jego diagnoza była dość prosta i zgodna z innymi opiniami, formułowanymi wcześniej na temat tego odcinka: „niekompetencja oficerów, odpowiedzialnych za stanowisko”. Przywołał przykład z własnej kariery, gdy wpadł na pomysł skontrolowania stanowiska dowodzenia, które nakazano opuścić: jak stwierdził „niedoświadczeni żołnierze podpalili rzeczy na stołach i wyszli, przekonani, że będzie pożar i wszystko się spali - tymczasem ogień ugasł i stanowisko praktycznie zostało w całości”.
16. Ciekawi mnie natomiast mapa Perpetuy - miałem nie dawać dziś mapek, ale znacznie szybciej będzie Wam to pokazać, niż próbować opisywać. Widzicie ten ciemniejszy, niebieskawy obszar wokół miejscowości Zalizniczne, u podstawy żółtej strzałki, oznaczającej ukraińskie kontrnatarcie? Wcześniejsze wersje mapy sugerują, że Rosjanie tam się wdarli dość głęboko i zrobili ziemię niczyją a teraz ZSU poprowadziło kontratak.
17. Jeśli chodzi o Pokrowsk to Rosjanie nadal szturmują okolicę. W ciągu ostatniej doby Perpetua zaznaczył takie postępy, jak widzicie na dole mapy - łącznie z tym językiem, który wdarł się w północną część zabudowań Pokrowska. Wcześniejsze rosyjskie postępy w kierunku Rodyńskiego zaznaczyłem czerwonym prostokątem.
18. Siewiersk. Tutaj Rosjanie, pod koniec zeszłego roku, posunęli się troszkę na szerokim odcinku frontu. Kilka dni temu generał Syrski miał zdymisjonować dowódców 54 Batalionu Zmechanizowanego i 10 Górskiej Brygady Szturmowej, odpowiedzialnych za ten odcinek. Komentatorzy traktują to jednak jako szukanie kozłów ofiarnych i uważają, że za porażkę odpowiada sam Syrski, działający według zasady „skoro sobie radzisz, to oddaj jednostki na kierunki, które sobie nie radzą”. Późniejsze mapy Perpetuy pokazują obecność obrońców w pasku, który zaznaczyłem niebieskim prostokątem, ale wybrałem starszą mapę, bo dobrze pokazuje postępy Rosjan.
19. Kupiańsk - tu jest o tyle ciekawie, że najnowsze doniesienia, których Perpetua nie naniósł jeszcze na mapę - mówią o ukraińskim kontrataku na południe od Bogusławki - tam, gdzie u Perpetuy jest rosyjska strzałka a u mnie dorysowana niebieska, ukraińska. To są działania za rzeką Oskoł i to jest właśnie ciekawe, jakiś czas temu prorokowałem porzucenie pozycji na wschód od rzeki i jak sami widzicie - tyle są warte proroctwa, już lepiej poprzestawać na byciu kronikarzem ;)
Wiadomości ogólne
20. O Rosyjskim Korpus Ochotniczym nie czytaliście tu zbyt często - to mała jednostka, największe znacznie ma dlatego, bo składa się z Rosjan i umożliwia przeprowadzanie różnych działań propagandowych i operacji psychologicznych - choć jak najbardziej brali udział w rajdach i atakach na terytorium Federacji Rosyjskiej. Kilka dni temu media poinformowały o skutecznym zamachu, jaki Rosjanie mieli przeprowadzić na jego dowódcę - Denisa Kapustina. Po niedługim czasie Kapustin… regularnie zmartwychwstał. Chciałbym jednak powstrzymać osoby, które na bazie tej wiedzy chciałyby jakoś przeorganizować swój światopogląd albo życie duchowe - tu akurat cudu nie było, to tylko Budanow postanowił wyłudzić od Rosjan kasę za sprzątnięcie Kapustina. Gdy pół miliona dolarów zmieniło właściciela, wtedy okazało się, że całość - łącznie z nagraniem zamachu, było staranną inscenizacją ukraińskiego wywiadu. Za którą zdrowo przepłacili Rosjanie.
21. Najważniejszym doniesieniem ostatnich dni jest dla mnie informacja o licznych ruchach kadrowych, jakie wykonuje prezydent Zełeński. Jak wiemy - jego prawa ręka, najpotężniejszy człowiek Ukrainy i szef gabinetu prezydenta - czyli Andrij Jermak został zdymisjonowany po tym, gdy udowodniono mu łapówkarstwo i dojenie państwa na skalę przemysłową. Od tego czasu Zełeński jeździł po świecie i pozostawał bez szefa gabinetu.
Gdy skończyła się runda przepychanek kapitulacyjnych (na razie efekt jest taki, ze Rosja chce kapitulacji, Ukraina nie chce kapitulacji, USA odniosło sukces, ale nie wie jaki a do tego bardziej zajęte jest Wenezuelą…) to Zełeński jednak postanowił uporządkować sprawy.
Na razie:
- Budanow obejmuje stanowisko szefa kancelarii Prezydenta Ukrainy
- stanowisko Budanowa obejmuje Ołeh Iwaszczenko, zajmował się wywiadem zagranicznym,
- wicepremier i minister d/s cyfryzacji, Mychajło Fedorow, ma zostać ministrem obrony
- dotychczasowy minister obrony, Denys Szmyhal ma objąć ministerstwo energetyki
To nie są jedyne zmiany - prezydent informuje na swoim profilu o prowadzonych rozmowach, zapowiedział zmiany szefów administracji pięciu regionów, reorganizuje współpracę swojej kancelarii z MSZ, z wojskiem etc. etc.
Co to może znaczyć? Ilu komentatorów zapytacie, tyle odpowiedzi uzyskacie. Niektórzy twierdzą, że te działania mają wzmocnić pozycję Zełeńskiego i np. zneutralizować Budanowa, który mógłby chcieć kandydować a tak będzie powiązany z prezydentem. To akurat wydaje mi się mocno na siłę, bo Zełeński już mówił, że w nowych wyborach kandydować nie będzie a Budanow nie wydaje się być osobą łatwą do uwiązania więzami polityki i wzajemnych przysług.
Bardziej optymistycznym scenariuszem jest to, ze prezydent Zełeński robi to, o co apelowano od długiego czasu - czyli widząc, że nie ma szans na realne, skuteczne zawieszenie broni i że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo na to, że wojna potrwa przez cały 2026, po prostu porządkuje sytuację.
Niektórzy komentatorzy uważają, że postawienie w tym miejscu Budanowa wpłynie znacząco na sposób działania Ukrainy - na rzecz aktywniejszego, brutalniejszego i bardziej pragmatycznego niszczenia potencjału Rosji w miejsce negocjacji, dyskusji i politycznych gierek. O poglądach Budanowa nie wiemy zbyt wiele - to praktyk, pragmatyczny patriota swojego kraju, można powiedzieć, że „jego poglądem politycznym jest Ukraina”.
Jakie będą efekty - dopiero zobaczymy, ale ja już bardzo cieszę się z tego, że w ogóle coś się zaczęło zmieniać - bo prawdziwą katastrofą byłoby trwanie tego, dysfunkcyjnego układu. Czy to pozwoli wyrugować patologie? Kto wie. Na pewno zmiany są tego typu, że powinny ludziom przynajmniej dać nadzieję, że coś zmieni się na lepsze, a to już bardzo, bardzo dużo.
22. Warto odnotować też, że - jedynie bazując na środkach, jakie już zabezpieczyła Unia Europejska - Ukraina będzie w stanie utrzymać się przez cały 2026 i część 2027 roku. A nie mówimy jeszcze o ruszeniu zamrożonych, rosyjskich aktywów.
23. Ukraiński wywiad ostatnimi miesiącami pokazuje, że ma bardzo długie ręce i działa nie tylko na całym świecie ale też - bardzo intensywnie - na terytorium Rosji. Kolejną akcją, z której opublikowano oficjalnie nagranie, był zamach na żołnierzy 47 Brygady Rakietowej Sił Zbrojnych FR, przeprowadzony w kraju krasnodarskim, gdzieś w okolicy oznaczonej błękitnym prostokątem.
Specjalnie zostawiłem mapę w takiej skali, żebyście zobaczyli, jak blisko mostu krymskiego, głównych baz lotniczych i wojskowych oraz stanowisk dowodzenia w okolicach Rostowa-nad-Donem to wszystko się odbyło. To nie był obwód briański, z bliską granicą.
Wysadzeni w powietrze żołnierze odpowiadają za ataki rakietowe na terytorium Ukrainy.
24. Bardzo dziękuję Wam za wszystkie wpłaty i pomoc, jaką przekazujecie „naszym” batalionom. Regularnie dostaję od nich sygnały i wyrazy wdzięczności, które - korzystając z okazji - także Wam przekazuję. Z okazji Sylwestra dostaliśmy też od żołnierzy filmik - my tutaj, w Polsce, robimy na nowy rok takie „pyk-pyk-pyk” w powietrze a artylerzyści na froncie robią przy tej okazji Wielkiego Orła Spadającego Z Impetem Na Wrogów z Góry - czyli „jebudu!” (zakładam, że znacie ten żart).
W każdym razie: zrzutka nadal jest aktywna i każdy grosik od Was będzie bardzo pomocny. To, że nie piszemy zbyt wiele o froncie i to, że wszyscy patrzą na Wenezuelę, niczego nie zmienia - nadal jest bardzo, bardzo ciężko. Giną ludzie. Tracony jest sprzęt. Jest paskudnie zimno, a żołnierze wiedzą, że czeka ich kolejny rok walki. Zawieszenia broni nie będzie.







