Dzień 1438
Tysiąc czterysta trzydziesty ósmy dzień jawnej fazy rosyjskiej napaści na Ukrainę
Komentarze są dostępne pod wpisem na FB.
Jest trudno, jest ciężko - ale po raz pierwszy od bardzo długiego okresu horyzont obiecuje coś więcej, niż więcej ciemnych chmur. Wypatrujemy oczy i choć nadal nie jesteśmy pewni, to chyba jednak to, co tam świeci to może już i jutrzenka?
Kto wie? Pamiętajmy jednak, że najciemniej bywa właśnie przed świtem.
Ataki powietrzne
1. W porównaniu do wpisu sprzed tygodnia sytuacja z intensywnością rosyjskich ataków powietrznych nie uległa zmianie - innymi słowy: są zauważalnie słabsze, niż w poprzednich miesiącach. Owszem, tuż po poprzedniej publikacji Rosjanie odpalili kolejny, większy atak, ale wszystko odbyło się zgodnie z normalnym rytmem, czyli utrzymano 5-7 dni między „większymi” atakami, takimi z dużą liczbą bezpilotowców i towarzyszeniem większej liczby rakiet.
Nie zmieniło się jednak to, że ataki są znacznie słabsze: zamiast 500-700 aparatów leci 250-370, zamiast 35-50 rakiet leci 20-30. Różnica sumaryczna jest niewielka, ale bardzo dobrze widoczna, gdy dane wpisze się w tabelę.
W efekcie styczeń 2026 to około 4450 dronów i 134 rakiety, co jest wartością najniższą od czerwca, gdy Rosjanie użyli aż 5500 dronów i 237 rakiet. Tylko sierpień wyłamał się w dół (4120 dronów i 156 rakiet).
2. Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy? No tu możemy mieć pierwszy pozytyw. Bo niekoniecznie to chyba pogoda. W poprzednim wpisie, gdy odnotowałem, że zamiast samych, balistycznych Iskanderów-M Ukraina zaczyna dodawać „lub S-400” (jest to najnowocześniejszy, drogi system przeciwlotniczy, zdolny też do rażenia celów naziemnych ale nie jest to jego główną rolą) jeden z Czytelników zauważył bardzo rozsądnie i słusznie, że to jakaś pomyłka, bo strzelanie z S-400 w trybie balistycznym to czyste marnotrawstwo.
No i praktycznie po chwili wypłynęły zdjęcia szczątków jednej z rakiet, z których ocalały na tyle duże fragmenty, że dało się odczytać oznaczenia. I nie tylko mamy do czynienia z systemem S-400 (konkretnie z rakietą 48N6DM) ale data produkcji to 19 grudnia 2025. Oznaczałoby to, że na Ukrainę lecą rakiety, wyprodukowane niespełna przed miesiącem!
3. Nie oznacza to, że Rosja nie ma już żadnych rakiet - zapewne zostawili sobie „absolutnie żelazną rezerwę”. Jeśli działali logicznie, to najpierw z magazynów szły najstarsze jednostki, używane na bieżąco z nową produkcją - potem zaczęto używać tylko bieżącej, wojennej i uproszczonej produkcji, zostawiając starsze egzemplarze, wyprodukowane w czasach pokoju, na czarną godzinę. Tym niemniej jest to - uprzedzając fakty: niejedyna - poszlaka, że Rosjanie zaczynają mieć poważne problemy z produkcją zbrojeniową.
4. Tak na marginesie, to ostatni większy atak miał bardzo interesujący i dziwny komponent rakietowy. Rosjanie zaatakowali głównie Kijów, co wyjaśnia liczbę strąceń: ona jest spójna dla wcześniejszych doniesień dla tych typów, dla Kijowa, który nadal musi mieć potężną obronę przeciwlotniczą - gdy analogiczne ataki przeprowadzano wobec innych regionów to skuteczność obrony przeciwlotniczej była niższa.
No więc:
- użyto 2 rakiet przeciwokrętowych „Cyrkon”
- aż 12 rakiet Ch-22/32 z czego strącono 9
- jedynie 6 Iskanderów-M/S-400 z czego strącono 5
- jednej rakiety Ch-59/69, którą strącono
Po pierwsze atak był bardzo mikry i aż rzuca się w oczy brak rakiet manewrujących takich, jak Ch-101, „Kalibrów” czy Iskander-K - zazwyczaj Rosjanie byli w stanie użyć od kilkunastu do prawie 40 sztuk.
Po drugie zupełnie zaskoczyła mnie obecność Ch-22/32. Gdyby były to Ch-22 to te zabytki znikły w pewnym czasie z raportów tak skutecznie, że byłem przekonany, że wyczyszczono rupieciarnie i muzea do reszty - a tutaj aż 12 w jednym ataku. W ogóle to ciekawe, jak je wyniesiono bo używano do tego Tu-22M3 - ale albo w powietrze musiało podnieść się ich z sześć albo podczepiono po trzy rakiety pod każdy, co jest maksymalną możliwą liczb. Wcześniej tego starano się nie robić, żeby nie przeciążać płatowca.
W każdym razie ten atak nie budzi we mnie wrażenia demonstracji siły, tylko desperacji.
5. Tu wtręt niepowiązany bezpośrednio z atakami powietrznymi ale pasuje mi do opowieści. Otóż Bloomberg podał [pol], że na rok 2026 rząd rosyjski zaplanował wzrost produkcji zbrojeniowej o 4-5% a w latach 2027 i 2028 wzrost ma być po 5-8%, zależnie od obszaru.
W czym rzecz? W latach 2023-2024 tempo wzrostu produkcji zbrojeniowej sięgało 30% a w 2025 od 11 do 26%. Wielu specjalistów zwracało uwagę, że przekierowanie wszystkich zasobów na zbrojeniówkę daje fałszywy obraz gospodarki, zgodnie ze wiecznie aktualnym dowcipem: „może i masło jest drogie, ale za to potaniały parowozy i jachty, więc średnio wychodzimy całkiem nieźle”.
Dodatkowo przewiduje się zmniejszenie wydatków na zbrojenia o 11%.
Nie wiem, czy pamiętacie ale kiedyś wspominałem o problemach i ograniczeniu zamówień w zakładach zajmujących się budową i serwisowaniem taboru kolejowego i wtedy uznałem to za znak, że coś zaczyna zgrzytać, bo w Rosji kolej jest sercem transportu - a szczególnie transportu na potrzeby wojska, gdzie przewozi się naprawdę duże gabaryty i potrzeba wielu surowców. Wychodzi na to, że to były oznaki tego, co oficjalnie powiedziano - Rosja do tej pory przekierowywała wszystkie zasoby na wojnę, ale teraz zabrakło jej oddechu i musi się ratować.
6. Dodatkowo Rosja zaliczyła w ciągu ostatniego tygodnia serię bardzo bolesnych i kosztownych strat. Najpierw pojawiło się doniesienie, że 28 stycznia Rosjanie stracili - na skutek awarii, na własnym terytorium - Su-34. To bardzo kosztowna maszyna.
Dzień później podano, że także 28 stycznia Ukraińcom udało się z kolei przygotować skuteczną zasadzkę przeciwlotniczą i strącić Rosjanom Su-34 (czyli to już drugi utracony) nad Morzem Czarnym. Rosjanie zapuścili się tam prawdopodobnie po to, aby zaatakować rakietami Odessę.
Stratę Su-34 potwierdzili rosyjscy komentatorzy, dodając informację o śmierci załogi. To bardzo bolesna - dla Rosjan - strata, zarówno z powodu kosztu maszyny jak i załogi.
Potem pojawiła się informacja, że dodatkowo strącono też nad Morzem Czarnym Su-30, ale tutaj nie widziałem potwierdzeń od Rosjan.
Tak więc dla rosyjskiej awiacji to był naprawdę czarny tydzień.
7. To wszystko razem rzuca ciekawe światło na doniesienia o tym, jakoby - rzekomo - doszło do chwilowego zawieszenia wzajemnych ataków na cele energetyczne, co miał wynegocjować (według jego własnych słów) Trump. Samo zawieszenie ataków trwać ma raptem do 2 lutego, ale patrz dalej.
Z jednej strony Kreml zaprzeczył, ataki powietrzne normalnie trwają - ale prezydent Zełeński poinformował, że w nocy z czwartku na piątek Rosjanie nie atakowali energetyki - skupili się na niszczeniu kolei. Prezydent zadeklarował gotowość wstrzymania ukraińskich ataków na tydzień, co sugeruje, że to porozumienie miałoby być dłuższe.
Na razie jednak nie mamy nic pewnego - tu opinia, tu deklaracja, tam deklaracja - już dawno nie było nic tak kiepsko zakomunikowanego i ustalonego, nawet zawieszenia broni z Mińska (zrywane czasem przez Rosjan tego samego dnia wieczorem) były konkretniej komunikowane i opisane.
Dlaczego w ogóle taka propozycja? Zapewne wypadkowa kilku problemów - prócz opisanych jest jeszcze taki niuans, że idzie kolejna fala potężnych mrozów, Ukraińcy prowadzą skuteczne uderzenia odwetowe, także na rosyjską energetykę, a Rosjanie radzą sobie z usuwaniem awarii i skutków ataków jak Rosjanie. Czyli gorzej, niż źle.
8. Wspomniałem o tym, że Rosjanie atakują sieć kolejową - popełniając przy tym kolejne zbrodnie, gdyż na cel ataków wybrali ostatnio wagony pasażerskie. Atakowały trzy Shahedy, sterowane przez operatorów - jeden uderzył tuż przed lokomotywą, drugi uderzył w wagon pasażerski, zabijając pięć i raniąc dwie osoby.
O tym, że część Shahedów jest obecnie sterowana, wspominałem w poprzednich wpisach.
W momencie pisania tego tekstu pojawiła się informacja, że z powodu aktywności rosyjskich dron wzdłuż trasy Zaporoże-Dniepr, ruch pasażerski odbywać się będzie autobusami zastępczymi.
9. Jeśli chodzi o zdalne sterowanie i koordynację, to Ukraińcy zauważyli, że część „Shahedów” (w poprzednim wpisie tłumaczyłem, że obecnie używamy już tej nazwy jako generycznej a nie odnoszącej się do oryginalnego, irańskiego projektu) wyposażona została… w Starlinki.
Potem pojawiła się informacja, że „rząd ukraiński pracuje wspólnie z firmą Muska nad rozwiązaniem tego problemu”.
10. Opisywałem straty Rosjan, ale to nie znaczy, że Ukraina ich nie ponosi - w sieci pojawił się właśnie film, nagrany z kamery zamocowanej na jednym z podskrzydłowych pylonów - pokazujący zestrzelenie ukraińskiego szturmowca Su-25 o numerze taktycznym niebieski 21. Do zdarzenia doszło rok temu i prawdopodobnie wtedy właśnie zginął bardzo doświadczony, ukraiński pilot, pułkownik Władysław Rykow - miał na koncie 385 lotów bojowych.
Prawdopodobnie samolot został trafiony rakietą przeciwlotniczą, wystrzeloną i naprowadzaną z naprawdę dużej odległości (mówi się o 150-200 km). Uderzenie było potężne, samolot rozpadł się w powietrzu i zapewne dlatego ocalała kamera - upadła daleko od szczątków i nie spłonęła.
Infrastruktura krytyczna
11. Nad Ukrainę (i częściowo Polskę) nadciąga kolejna fala mrozów. Dodatkowo pogoda powoduje to masowe awarie sieci na skutek oblodzenia, zgodnie z oficjalnymi danymi, tego typu awarie wystąpiły w całym(!) obwodzie odeskim.
Dodatkowo przywrócenie prądu w jakimś obszarze nie oznacza, że wraca on na stałe - ludzie, niestety, nie są w stanie powstrzymać się od dogrzewania mieszkań, zwłaszcza że nie wszędzie dociera jeszcze centralne ogrzewanie, co powoduje masowe przeciążanie lokalnej sieci - i kolejne wyłączenia.
Tak więc nasze generatory jeszcze przez długi czas będą potrzebne. Jak powiedzieć to miał jeden z pracowników, prowadzących remonty: „ja światło widzę tylko, jak jestem w pracy, w domu ciemno i zimno”.
Są potrzebne, zwłaszcza w obliczu blackoutu (patrz dalej), który właśnie wydarzył się Ukrainie, czego skutkiem jest przerwanie dostaw wody i ciepła.
12. Wspominałem w poprzednim wpisie o przypadkach śmierci z wyczerpania pracowników służb remontowych, jakie zaraportowano w Kijowie. Od tego czasu pojawiają się kolejne nekrologi. Przyczyny są różne: doniesiono o śmiertelnym wypadku, wywołanym ciężkimi warunkami i zmęczeniem, w jakim zginął specjalista od prac wysokościowych, usuwający skutki rosyjskich ataków. Doniesiono o kolejnej śmierci ratownika, ofiary tzw. „podwójnego uderzenia”, gdy Rosja atakuje dane miejsce z takim wyliczeniem, aby zabić ratowników, poinformowano o śmierci sapera, który próbował rozbroić pozostałości rosyjskiego nalotu.
Nie są to wszystkie ofiary wśród ludzi, usuwających skutki nalotów, ale chciałem wspomnieć choć o nich, aby uświadomić wszystkim, że nawet tak daleko za liniami frontu można stracić życie w walce z rosyjską napaścią.
13. Wszystko to doprowadziło do blackoutu - dziś, około godziny 12 ukraińskie media poinformowały o kolapsie ukraińskiego systemu energetycznego.
Czym jest blackout, taki prawdziwy? Otóż system elektroenergetyczny to właśnie system - ma swoje parametry, jego stan zdrowia zależy od równowagi między ilością energii, którą wytwarzamy i ilością energii, którą zużywamy. Tego nie da się wyrównywać „na już”, na wzrosty i spadki trzeba być przygotowanym, trzeba mieć działające elektrownie, komunikację z wytwórcami aby nakazywać im ograniczenie wytwarzania (z odpowiednim wyprzedzeniem) albo jego zwiększenie. Im lepiej rozbudowana sieć, tym większa elastyczność, więcej możliwości zorganizowania przesyłu, reagowania na awarie.
Jeśli równowaga między zużyciem a produkcją zostanie mocno zachwiana, wtedy albo zaczynają działać systemy zabezpieczeń, które automatycznie odcinają niektóre elementy - albo operatorzy ręcznie ratują sytuację, wyłączając co się da na własnym obszarze. System traci spójność, staje się martwy i pusty. Gdy brakuje prądu, przestaje działać wszystko inne - choćby pompy wodne też są na prąd.
Podniesienie tego wymaga uwagi i planowania - trzeba wiedzieć i mieć zaplanowane, co i kiedy uruchamiamy, w jakiej kolejności łączymy… A do tego dodajmy aktywne działania Rosjan i zdemolowany system wytwórczy i przesyłowy. To będzie trudne zadanie. Rząd twierdzi, że system powinien zostać ożywiony za kilka godzin.
Front
14. Tak ogólnie, to Rosjanom w styczniu nie szło za dobrze. Sporo zgłoszeń wzięto „na kredyt”, jak to nazywają między sobą Rosjanie - tzn. np. najpierw Giersimow raportuje, że „»Kupiańsk Węzłowy« (duża stacja przeładunkowa) jest nasz”, potem po tej lokalizacji chodzą Ukraińcy więc Rosjanie wysyłają samobójczy patrol, który ma za zadanie „pomachać tam flagą”, żeby dało się nagrać materiał. Czasami nawet ktoś z takiego patrolu uchodzi z życiem i może o tym - już w ukraińskiej niewoli, po opatrzeniu najgorszych obrażeń i oparzeń - opowiedzieć.
Dodatkowo śmiertelne i masowe żniwo zbierać mają wśród Rosjan mrozy. W efekcie w styczniu 2026 odnotowano najniższe - od marca 2025 - postępy Rosjan! I to mimo tego, co napiszę za chwilę. Dziękuję Pawłowi Krawczykowi za zwrócenie uwagi na to zestawienie.
15. Chersoń. Pojawiła się plotka, że Rosjanie mieli wycofać siły z okolic obszaru oznaczonego znacznikiem „1”. Przy okazji chciałem zwrócić Waszą uwagę, że według Perpetuy Ukraina nadal utrzymuje przyczółki na drugim brzegu Dniepru. Na marginesie - widziałem też wypowiedzi, które mocno krytykowały utrzymywanie tych pozycji w przeszłości, wskazując na wysokość strat, jakie ponosiła piechota morska w tak bagiennym terenie, pod parasolem wrogich dron.
Na tej mapie specjalnie zostawiłem ikony ostatnich ataków dronowych Rosjan - warto przypomnieć, ze Chersoń to miejsce, gdzie Rosjanie szkolą swoich droniarzy, urządzając polowania na cywilów i medyków. Tu nie trzeba nicy wymyślać, oni sami wrzucają potem to do sieci - jest to dokładnie to, czego oczekiwałbym po istotach, które za świetny dowcip uważają przyklejenie przylepcem do głowicy bojowej kilku żywych myszy. Tak, kilka takich nagrań też widziałem.
Aby uświadomić Wam skalę: w latach 2024-2025 w Chersoniu odnotowano przypadki poranienia różnego rodzaju atakami 4175 ludzi. Zabitych zostało 712 osób.
16. Zaporoże. W ciągu ostatnich tygodni Rosjanie przepełzli nieco dalej na północ, zaznaczyłem te fragmenty czerwonymi prostokątami. Niestety, ale walki trwają już tylko kilkanaście kilometrów od południowych granic Zaporoża.
17. Pokrowsk. Jak by tu powiedzieć… to kolejny obszar, który Rosjanie zdobyli na papierze. Tzn. fakty są takie, że większość Pokrowska jest ich i upieranie się, że „nie mają całego bo nasi siedzą jeszcze w paru blokach na północy” to takie klasyczne obracanie kota ogonem, które znamy i spod Bachmutu i z innych miejsc - ale z drugiej strony Rosja nadal nie postawiła tej kropki nad „i”.
Perpetua jako teren sporny rysuje nie tylko północ Pokrowska ale i północne skrawki Mirnego, a przecież klimat doniesień był taki, że od dwóch miesięcy tam nie powinno być niczego, prócz „russkowo mira”.
18. Bardziej na wschód - trwa bitwa o Konstantynówkę („2”). Samo miasto ma być otoczone wieloma pasmami umocnień. Nie jest to ciągła, dobrze nasycona linia obrony, ale ma być na tyle gęsta, że Rosjanie na razie nie są w stanie skumulować wystarczających sił do uzyskania powodzenia.
Troszkę wyżej mamy Czasiw Jar („3”). Pamiętacie jeszcze tę miejscowość? Jak dawno temu parli, parli, parli… i nie dotarli? No właśnie. Tu jest stabilnie. Natomiast doskonale zapewne widzicie drobne postępy na północ od „Czasika” - to się bardziej łączy z ogólną sytuacją pod Siwierskiem, która nie wygląda tak ładnie, jak byśmy chcieli.
19. No więc Siewiersk („5”). Jeszcze dwa miesiące temu był pod kontrolą Ukrainy - ale od momentu utraty pozycji w okolicy Biłohoriwki („4”) front tam się powoli sypie. Przez lata ten odcinek był źródłem nieustającej frustracji dla Rosjan (to tu poleciał cały sztab odcinka za rażące fałszowanie raportów) i dumy dla Ukrainy. Niestety, wygląda na to, że generał Syrski wprowadził do armii nowoczesne metody zarządzania i podziałał tu zgodnie z korporacyjną zasadą „jeśli sobie radzisz to dostaniesz tyle roboty, aż przestaniesz sobie radzić” - w tym przypadku „zabierzemy wam tyle jednostek, aż się front posypie”.
No i Siewiersk był ukraiński jeszcze w początku grudnia 2025(!) - teraz mamy do czynienia z kolejnymi zagonami Rosjan, te najdalsze oznaczyłem znacznikami od „6” do „7”, zaznaczyłem też mniejsze włamania.
20. Reszta odcinków frontu wygląda na stabilne.
Wiadomości ogólne
21. Dziennikarze gazety „Bild” przeprowadzili skuteczne śledztwo, udowadniając że dzięki założonych w Niemczech a kontrolowanych przez Rosjan firmom logistycznym, do Rosji trafiają sankcjonowane towary. Przesłano paczki z trackerami, co pozwoliło udokumentować trasę.
Trasa wiedzie z Niemiec przez Polskę i Białoruś do Rosji. Szlak działa w najlepsze.
Teraz wiecie już, dlaczego kręcono taką histerię, gdy Polska zamknęła czasowo granicę z Białorusią? Skąd te płacze i dramy w sieci? Nie ma przypadków, był problem z przerwaniem kanału dostaw.
Niestety przerwa była tylko czasowa.
22. „ABW, działając w międzynarodowym zespole śledczym powołanym pod patronatem Eurojust, zgromadziła materiał dowodowy, który pozwolił na postawienie przed sądem grupy terrorystycznej odpowiedzialnej za akty dywersji w Europie – poinformował w piątek na platformie X rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński” [PAP]
23. „Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia w Krakowie zdecydował o zaocznym zastosowaniu wobec podejrzanego - byłego żołnierza Sił Zbrojnych RP przebywającego na terytorium Federacji Rosyjskiej - środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy od daty zatrzymania - informuje ABW. Chodzi o mężczyznę znanego w mediach społecznościowych pod pseudonimem »Polak na Donbasie«. […] Śledczy wydali już postanowienie o przedstawieniu mężczyźnie zarzutów m.in. udziału w działalności rosyjskiego wywiadu poprzez szerzenie dezinformacji”. Za WP [pol].
Przyznacie, że to bardzo interesująca informacja i mam nadzieję, że obserwujemy wytyczanie nowych norm działania i orzekania w tych sprawach.
24. Wszystko to, co opisałem powyżej sprawia, że nastroje wśród Rosjan stają się mocno rozchwiane. Łączy je właściwie tylko jedno - silne, wewnętrzne przekonanie, że sprawy nie idą w dobrym kierunku. A nawet, że idą w bardzo złym. Problem z gospodarką, ze stosunkami międzynarodowymi - a nawet z ludźmi. Ja wiem, że tutaj kopię w aksjomat ale argumenty, jakie przedstawił Wojciech Kostrzewa brzmią sensownie [pol]. Jak ktoś nie chce czytać, to streszczę w dwóch zdaniach: „poświęcać się mogą ludzie z peryferii, z wiosek - są twardzi, zdesperowani, ich życie jest trudne i krótkie - ale ten rezerwuar już prawie nie istnieje, w zachodniej Rosji 85% etnicznych Rosjan mieszka w miastach i popiera SWO jak długo nie musi ponosić jej konsekwencji - stąd np. błyskawiczna wymiana jeńców, gdy do niewoli dostali się poborowi w obwodzie kurskim”.
25. To, co Rosja ma robić w tej sytuacji, to już zależy od indywidualnych preferencji. Jedni, tak jak Dugin, nawołują do zrobienia „czegoś strasznego, żeby zaczęli nas się znowu bać”. Ostatnio w tej melodii głos zabrał szef Dumy Państwowej, Władimir Wołodin: „powinniśmy użyć przeciwko Ukrainie broni jądrowej!”.
26. Są też inni, jak polityk z obwodu samarskiego, Grigorij Jeremiejew, który jeszcze w grudniu 2024(!) na posiedzeniu miejscowej rady wyszedł i wygłosił przemówienie: „czas skończyć z tą wojną - nie możemy wygrać z Ukrainą, bo realnie walczymy z całym NATO a nas popiera tyle krajów, że palcami jednej ręki policzę. Nie możemy też przegrać z NATO, bo mamy atom i to będzie ostateczna zagłada. Więc mamy pat, który nas wyniszcza, degeneruje nasze społeczeństwo i armię”.
Pod sam koniec odebrali mu głos, twierdząc, że przekroczył czas a gdy protestował, że „jeszcze najważniejsze tylko” to mu odpowiedzieli że „sam sobie to »najważniejsze« przeczytasz, my tego nie zamierzamy słuchać”.
Gość używał określeń takich jak „wojna” i jechał prostym tekstem to, co wszyscy wiedzą i dostał już klasyczne zarzuty za „dyskredytację armii” i co tam jeszcze jest na bis.
Przy okazji, sprawdziłem czy to nie fejk - i w rosyjskich portalach o tym piszą [rus]. Sprawa jest stara, ale wyciekło dopiero teraz. Pytanie brzmi - dlaczego w ogóle to znowu nagłośniono?
27. Nie napisałem wszystkiego, co zamierzałem, ale i tak wpis wyszedł rekordowo długi. Tymczasem została najważniejsza sprawa: są duże potrzeby, są duże zbiórki, które robią dużo dobrego, ale my pamiętamy przecież o tych niemedialnych zdarzeniach, o „naszych” batalionach, którym przecież od tak dawna pomagamy. Są to rzeczy mniejsze, ale bardziej osobiste, bo cała pomoc zaczęła się dlatego, bo w oddziałach służą bliscy wolontariuszy.
O tej zbiórce nie będzie pisać ani ambasador Ukrainy w Polsce ani nasz ambasador w Ukrainie, TV nie zrobi o tym „setki” - ale właśnie dlatego to robimy.
Bo jak nie my, to kto?
Zrzutka [pol] za chwilę się kończy, osiągnięto już praktycznie wszystko - potrzeba tylko 4-5 tysięcy złotych do jej sfinalizowania. Bardzo proszę Was o jej wsparcie. Niedługo postaram się wrzucić film, na którym widać niektóre narzędzia, które dzięki Wam zakupiono, a które pozwalają mechanikom szybciej i sprawniej naprawiać pojazdy dla oddziału.







