Dzień 1462
Dwunasty rok wojny. Czwarta rocznica wtargnięcia.
Komentarze są dostępne pod wpisem na FB.
Długo zastanawiałem się, jak powinienem zilustrować ten wpis. Przeglądałem zdjęcia pobojowisk i dymów, ratowników i medyków, panoram ukraińskich miast, dumnie skrzących się w promieniach słońca. Mój wzrok przesuwał się po buńczucznych grafikach i wzruszających kadrach z wyzwolonej chersońszczyzny. W końcu zatrzymał się na tej grafice. Gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy, skomentowałem: „troszkę straszni”. W odpowiedzi usłyszałem: „nie widzisz tego? to przecież obrońcy! to czuć!”.
Tak. Widzę to.
Nie, nie zamierzam udawać, że „wiedziałem” czy „spodziewałem się” albo „przewidziałem”. Nic z tych rzeczy. Jak wiele osób byłem już zmęczony kolejnymi falami eskalacji i deeskalacji, rosyjskim wojskiem zbliżającym się do granic i odchodzącym od nich, kolejnymi rosyjskimi groźbami i gestami. Po miesiącach takich podchodów lęk zastąpiło zniecierpliwienie, chęć aby w końcu coś się wydarzyło, żeby w końcu skończyła się ta niepewność. I z takimi myślami i ciężkim sercem zasnąłem, bez żadnych przeczuć ani oczekiwań.
Rankiem nie poderwałem się tuż przed świtem, nie tknęło mnie nagłe przeczucie. Obudził mnie budzik, tak jak robił to codziennie. I tak, jak robiłem to od wielu ranków, sięgnąłem po telefon aby najpierw sprawdzić, czy może jednak tym razem alarmy nie okazały się fałszywe?
Opuchniętymi po śnie oczyma z trudem skupiałem wzrok na doniesieniach.
Stało się.
I mimo tego, że przygotowywałem się psychicznie na ten moment, mimo że rozważałem go wielokrotnie w poprzednich miesiącach a nawet latach - to i tak szok był tak potężny, że przez cały dzień chodziłem jak otumaniony. Zresztą, nie tylko ja - pamiętam, że oddolnie odwołaliśmy wtedy w pracy chyba wszystkie spotkania i ustalenia, nikt nie miał głowy do planowania i koordynacji…
Tu mała dygresja: z racji tego, że obserwowałem rosyjską agresję od ośmiu lat dlatego miałem chyba nieco inaczej przesunięte akcenty: mam wrażenie, że masa osób na świecie była przekonana, że Ukraina upadnie i miała nadzieję, że jednak może wydarzy się cud i Ukraina wytrwa - tak ja miałem wewnętrzne przekonanie, że Ukraińcy obronią się ale gdzieś wewnątrz tlił się lęk, że może jednak się mylę… Ja wiedziałem, że to już nie jest 2014. Ale nie wiedziałem, czy to wystarczy? Jedyne, na co pozwoliłem sobie we wpisie z 24 lutego to słowa: „Oczywiście sytuacja nadal jest płynna, ale jeśli Kijów utrzyma kontrolę nad sytuacją przez kilka najbliższych dni, to ma szansę”.
Trzy dni później zacząłem otwierać swoją relację słowami „Ukraina broni się nadal”. Moi ukraińscy czytelnicy mogą nie rozpoznać tego nawiązania, ale z mojej strony był to wyraz podziwu i szacunku, bo w Polsce, zwłaszcza dla z pewnych pokoleń budzi to natychmiastowe i silne skojarzenia. Słowa „Westerplatte broni się nadal” wypowiadał regularnie spiker Polskiego Radia we wrześniu 1939. Spośród wszystkich, złych doniesień tamtego okresu, to jedno niezmiennie podnosiło ludzi na duchu i stało się symbolem oporu wobec najeźdźcy.
Ukraina wytrwała. I choć dziś rosyjskie trolle lubią pytać „to co, Ukraina już zwyciężyła?” to ich kpiny nie są w stanie ukryć faktu, że Rosja poniosła jak na razie szereg strategicznych klęsk. Zamiast wyjścia krajów „byłego bloku wschodniego” z NATO (tak, żądania Rosji - wyartykułowane w grudniu 2021 i powtarzane całkiem niedawno, na fali rauszu, w jaki wprawił Rosjan Trump) zakładały faktyczne wyjście Polski ze struktur NATO i rozbrojenie naszego kraju - uzyskali to, że kolejne kraje, konsekwentnie hołdujące polityce neutralności i niedeklarowania się - do NATO wstąpiły. A zamiast rozpadu ukraińskiej państwowości uzyskali bezprecedensową konsolidację społeczeństwa, które zjednoczyło się we wspólnej, nieprzejednanej nienawiści do najeźdźcy. Co sami Rosjanie, w publicznych mediach, przyznają.
…
Ostatnie pół roku było mroczne. Nastroje stawały się ponure, Rosja wydawała się niewzruszona - i choć przez te wszystkie lata nie zdołała tak naprawdę przełamać ukraińskiego frontu, a jej postępy były równie niewielkie, co okupione potężną ceną, to jednak ich regularność zaczęła przygnębiać świat.
Ukraina przetrwała i to. W ostatnich tygodniach i dniach rosyjscy patrioci biją na alarm, załamując ręce nad zapaścią gospodarki i poziomem strat wojskowych, które zaczynają przekraczać zdolności uzupełnień. Kreml dokręca społeczeństwu śrubę i coraz częściej mówi się o mobilizacji, która ma sięgnąć po uprzywilejowanych do tej pory „prawdziwych Rosjan”. Ataki powietrzne stały się słabsze - i choć w końcu Rosjanie zniszczyli ukraińskie ciepłownictwo, to nie zdołali złamać kraju ani społeczeństwa. W tym czasie ukraińskie drony i rakiety demolowały konsekwentnie rosyjski przemysł, nawet w ciągu ostatnich dni udało się zadać bolesne ciosy w przepompownie i przetwórnie ropy.
Świat przestał podziwiać rosyjską, bezwzględną i krwawą konsekwencję „mięsnych szturmów”. Zaczynają się pytania „i taką ceną tak niewiele?” - głośniejsze od momentu, gdy ZSU pokazało, że w ciągu dwóch tygodni jest w stanie zniwelować dwumiesięczne, rosyjskie postępy.
Ukraina z nadzieją czeka na wiosnę. To już niedługo. Już wiemy, że przetrwali kolejną zimę.
Rosjanie z obawą czekają przyszłości, w ich wypowiedziach zaczyna pobrzmiewać desperacja. To niebezpieczny moment, w którym musimy zachować dużo uwagi i odwagi. Zwłaszcza potrzebujemy tej drugiej.
…
W ciągu ostatnich czterech lat ten profil przeżył rozwój, o jakim nawet nie śniłem. Zebrało się tu naprawdę liczne grono nieobojętnych, dumnych i zaangażowanych osób. Objęliście nieformalną opieką kilka batalionów, które wspomagacie materialnie i duchowo. Regularnie otrzymuję od nich filmy, na których pokazują, jak dobrze służą narzędzia i przybory, które zakupiono za Wasze pieniądze, przekazują nam pozdrowienia i podziękowania.
Chciałbym się do tych podziękowań dołączyć i osobiście podziękować Wam za to, ze jesteście. Za Wasze komentarze i uwagi, za postawę jaką tu prezentujecie. Jesteście wspaniali!
Wcześniej pisałem „Ukraina wytrwała”. Ale przede wszystkim wytrwali żołnierze. Najpierw zatrzymali rosyjską hordę, potem odepchnęli ją - a potem bili się, bili twardo i krwawo, powstrzymując najeźdźców. I biją się nadal, bo wojna się nie skończyła.
Dlatego wciąż potrzebne jest Wasze wsparcie. Zgodnie z wcześniejszymi informacjami, po zakończeniu poprzedniej, utworzono nową zrzutkę [pol], z przeznaczeniem dla 15. Brygady „Kara-Dag”, 110. Brygady Obrony Terytorialnej „Chortyca” i 26. Brygady Artylerii.
Jak wiecie - nigdy nie pobierałem za te wpisy wynagrodzenia ani datków i dlatego nieodmiennie proszę, abyście to co chcielibyście wpłacić mi, wpłacali na zbiórki i przekazywali walczącej Ukrainie.


