Dzień 1471
Ach, cóż to za remake!
Komentarze są dostępne pod wpisem na FB.
Ataki powietrzne
1. Okazuje się, że warto ostrożnie ważyć słowa i zastrzeżenie, które zamieściłem 22 lutego a które brzmiało „Jeśli miesięczne podsumowanie nie zada kłamu pierwszemu wrażeniu (a przyznaję, że to się zdarza) to będziemy mogli mówić o zauważalnym, choć jeszcze nie drastycznym, osłabieniu siły rosyjskich ataków powietrznych” się przydało.
Owszem, przez cały luty rosyjskie ataki lotnicze nie robiły specjalnego wrażenia pod kątem liczbowym, żaden nie przekroczył około 450 aparatów (a w poprzednich miesiącach jednak bywały takie wyskoki po 600-700-800 sztuk) - ale za to przeprowadzane były znacznie regularniej.
Gdyby Rosjanom chciało się zmasować po 400 aparatów na raz, to taki rój mogli by wypuszczać co 4-5 dni - jednak na początku miesiąca zdarzało się, że wylatywało po 200-250 w dwóch, kolejnych dniach.
2. W efekcie styczeń 2026, z zauważalnym spadkiem liczby aparatów, nie stał się początkiem trendu a jedynie anomalią:
5445 - listopad 2025
5131 - grudzień 2025
4452 - styczeń 2026
5059 - luty 2026
3. Wbrew pojawiającym się opiniom nie zmieniła się też znacznie proporcja wabików do aparatów bojowych - tak, jak od dłuższego czasu przekraczała grubo połowę, tak to pozostało.
4. Co ciekawe - spadła nieco skuteczność rosyjskich „dolotów” i to mimo problemów z ukraińską obroną przeciwlotniczą. Możliwe, że przyczyniły się do tego inne działania - jeden z czytelników przesłał mi intrygujący artykuł o skutecznych działaniach ukraińskich systemów walki elektronicznej, widziałem też doniesienie o wyeliminowaniu systemu kierowania dronami, rozmieszczonego przez Rosjan na terenie Białorusi. Co ciekawe, ta ostatnia kwestia nie była specjalnie nagłaśniana.
Skuteczność dolotów wyglądała następująco:
15,19% - listopad 2025
16,92% - grudzień 2025
14,51% - styczeń 2026
10,89% - luty 2026
Nie powinno nas to jednak mylić - raz jest gorzej, raz lepiej - a gdy z ataku na 420 aparatów do celu dolatuje 46 sztuk i raportuje się porażenie obiektów w 32(!) oddzielnych lokalizacjach a szkody na skutek szczątków i odłamków w kolejnych 15. to nadal jest to bardzo ciężka sytuacja - i nie jest wcale wyjątkiem.
Tak więc pamiętajmy - nawet małe procenty z dużych wartości to okropnie dużo zniszczeń.
5. Nieciekawie wygląda też sprawa, jeśli chodzi o rakiety. Po styczniowej zadyszce Rosjanie wrócili tutaj na pełnej kurtyzanie:
205 - listopad 2025
176 - grudzień 2025
134 - styczeń 2026
278 - luty 2026
Warto odnotować, że tu także nie szli w ilość (choć 71 rakiet z początku lutego robi wrażenie na tle poprzednich miesięcy) ale w rytmiczność: 40-50 rakiet co cztery-pięć dni.
6. Jeśli chodzi o rodzaje użytych rakiet to tu też jest bardzo ciekawie:
a) bardzo licznie wystrzeliwane rakiety balistyczne Iskander-M/S-300/S-400 (to jest różnie podawane i choć raporty tego nie podają to zastanawiam się, czy jednak te „Iskandery-M” nie są w istocie klonami od Kima. W każdym razie 32, 24, 22 czy nawet 11 balistyków w jednym ataku to dużo.
b) regularnie, w atakach, pojawiają się 2-4 rakiet „Cyrkon”, to są rakiety przeciwokrętowe, w ostatnich miesiącach nie były zauważalne: czyżby podjęto męską decyzję o otwarciu kolejnego magazynu i przesunięciu zasobów?
c) szarą, roboczą masą pozostają rakiety Ch-101 ale one - z racji stosunkowo powolnego lotu - strącane są w największym stopniu. Na przykład gdy z 22 Iskanderów-M udaje się nadludzkim wysiłkiem strącić 8 (albo z 32 wystrzelonych aż 11) to Ch-101 spada 20 z 28 albo 17 z 18 wypuszczonych. Ale tak było zawsze.
7. Warto też odnotować, że w dni, gdy Rosjanie nie prowadzą dużych ataków rakietowych a jedynie dronowe, praktycznie zawsze wystrzeliwany jest… jeden Iskander-M. Z reguły dolatuje do celu.
Ciekawy jestem, czemu to ma służyć, bo jakiś sens zapewne posiada.
8. W tym czasie Ukraina prowadzi swoją kampanię ataków powietrznych - w międzyczasie ujawniono podsumowanie, w którym padło stwierdzenie że w ciągu ostatnich trzech miesięcy udało się zlikwidować 39 różnych wyrzutni systemów przeciwlotniczych oraz 15 radarów. To bardzo bolesne straty.
9. Jednocześnie trwa kampania demolowania rosyjskiego przemysłu naftowego. Po kolejnych atakach na terminale w Noworosyjsku Ukraina poinformowała, że jej dyplomaci otrzymali od USA oficjalny protest i wezwanie do zaprzestania atakowania takiej infrastruktury, gdyż cierpią na tym interesy firm amerykańskich. Miało to miejsce pod koniec listopada 2025 i dotyczyło m.in. firmy Chevron, która - jakoś tak - otrzymała np. dyspensę od sankcji na Wenezelę a w omawianym rejonie robi - oficjalnie - interesy z Kazachstanem.
10. W odpowiedzi Ukraina przeprowadziła serię bolesnych i skutecznych uderzeń na Noworosyjsk, ostatnie miało miejsce niedawno. USA nie zrobiły zbyt wiele, bo i „nie mają tu żadnych kart”, żeby użyć ulubionego powiedzenia pewnego typa - a co gorsza - nawet wylądowały w pozycji petenta Ukrainy.
11. Warto natomiast popatrzeć na mapkę, aby przypomnieć sobie, gdzie jest Noworosyjsk. To tam, gdzie znacznik „1”, po przekątnej mapy. Tuż obok Mostu Krymskiego („2”), czyli miejsca szczególnie chronionego.
Tam uciekły niedobitki Floty Czarnomorskiej, tam latają i dopływają ukraińskie rakiety i aparaty bezpilotowe. Nad Krymem, nad Morzem Azowskim, nad terenami okupowanymi - daleko lecą i jakoś dolatują. Co ciekawe, tuż obok znacznika „2” znajduje się terminal w Tamaniu, tam też dochodzi do wybuchów. Czyli niejako na progu systemu obrony Mostu Krymskiego.
12. Szanowni Czytelnicy - weźcie to, proszę, pod uwagę gdy rosyjskie trolle znowu będą kpiąco pytać „a Ukraina już wygrała” albo osobnik, pieszczotliwie zwany u nas „Komandorem Onucą” zacznie zaprzeczać temu, że Rosja utraciła kontrolę nad Morzem Czarnym.
Bo jak na razie to rosyjska flota kuli się w najodleglejszych zakątkach tego akwenu a jej statki ostrożnie przemykają się wzdłuż wybrzeży, aby chronić się na wodach terytorialnych poszczególnych państw - tymczasem flota ukraińska… bądźmy szczerzy… no więc flagowiec floty Ukraińskiej, fregata „Hetman Sahajdaczny” chyba nadal znajduje się pod wodą w porcie w Mikołajowie, gdzie został samozatopiony w 2022 decyzją dowódcy.
No więc pomyślcie, skoro teraz Rosjanie dostali takie bęcki, to jaka będzie rzeź, jak go w końcu przywrócą do służby…
13. Przy okazji ataków na Noworosyjsk Ukraińcy uszkodzili nieco dwa rosyjskie okręty - nie są to zniszczenia, które wyeliminują je z walki, oberwało się wyposażeniu zewnętrznemu - ale każdy taki przypadek cieszy.
Dodatkowo na Morzu Śródziemnym ekplodował dwa dni temu rosyjski gazowiec LNG „ARCTIC METAGAZ”, Belgowie i Francuzi przejęli kolejny, rosyjski tankowiec i jeszcze jedna czy dwie jednostki z tej menażerii zapaliły się w Cieśninie Ormuz (zamkniętej przez Iran dla ruchu).
Same miłe a na pewno przeoczyłem kilka przypadków.
Front
14. Sytuacja na froncie nadal jest niejasna. Sami Rosjanie nie wiedzą już chyba co zajęli, co obiecali zająć albo gdzie udało się dojechać jakiemuś patrolowi z powiewającą flagą, co z kolei pozwoliło autorom map wyrysować taaaakie włamanie w ukraińskie linie. A już zupełnie nie kojarzą, co ZSU udało się odbić. Samo ZSU zaś chwali się postępami oszczędnie, gdyż co do zasady mają charakter taktyczny, jeśli są to poprawiają sytuację na danym odcinku frontu i ostatnie, na czym nam zależy to informować Rosjan gdzie mają większe problemy, niż przypuszczają.
15. Sami rosyjscy komentatorzy militarni dostrzegają duży rozdźwięk między tym, co oficjalnie jest raportowane a tym, co się dzieje naprawdę. Znowu pojawiają się kpiny z wielokrotnego raportowania już dawno „na pewno i całkowicie” zajętych miejscowości a także biadania nad głupotą, która każe „coś zrobić” i w celu ratowania wizerunku lokalnego dowodzącego, wysyłać np. na Czasiw Jar kolumnę kilkunastu czołgów i wozów bojowych. Z wiadomym skutkiem.
16. Nikt nie zaprzecza też doniesieniom, że co najmniej drugi miesiąc z rzędu straty Rosjan przekraczają ich zdolności odtworzeniowe i że w tej sytuacji należy spodziewać się problemów z końcem marca. Chwilowo nie wiemy, czy Kreml jednak ogłosi mobilizację - ale jak do tej pory zaczęli kampanię zachęcającą młodzież do pracy w przemyśle zbrojeniowym i zmienili prawo tak, aby umożliwić pracę nastolatkom w niebezpiecznych i szkodliwych warunkach, co ewidentnie ma uzupełnić brak rąk do pracy.
Wiadomości ogólne
17. Jak zapewne się zorientowaliście, Ameryka i Izrael (albo Izrael i Ameryka, jeśli mamy być ściśli) podjęły decyzję o ataku na Iran. Iran zaś wyciągnął wnioski z poprzednich lat i zamiast zużywać wszystkie zapasy na bicie głową w mur izraelskiej obrony przeciwlotnicznej, zaczął rozsyłać swoje drony i rakiety po okolicy. Co spowodowało dość zrozumiałą panikę wśród inwestorów, turystów i rozmaitych influencerów, którzy najpierw uciekli z podatkami do Dubaju a potem płakusiali, że rząd RP jakoś nie trzyma ich za rączkę a ten Dubaj straszny taki…
Dlaczego w ogóle o tym piszę? Nie obawiajcie się, nie zamierzam porzucać jedynego celu istnienia tej strony, ja pozostanę wierny raportom z Ukrainy - ale świat jest systemem naczyń powiązanych.
18. Po pierwsze doniesienia o zagranicznych częściach w szczątkach irańskich dronów. I tak i nie. Tzn. chodzi po sieci jedna fałszywka, która pokazuje szczątki rakiety z baterii „Patriot” i która ma w sobie komponenty niemieckie - przedstawiana jest jako szczątki „Shaheda”.
Widziałem zdjęcie „Shaheda” z komponentami rosyjskimi, według komentujących są tam systemy nawigacyjne starszego typu - na Ukrainę już za słabe, ale na Zachód w sam raz (o tym za chwilę).
Warto też podkreślić, że rozmaita elektronika, z której buduje się teraz drony, naprawdę jest piekielnie trudna do kontrolowania i spokojnie można ją organizować. Co innego z częściami specjalistycznymi, ale same scalaki…
19. Same ataki Iranu pokazały to, co my już wiemy a świat właśnie dostrzega - „my” mamy tysiąc wyrafinowanych i piekielnie drogich pocisków a „oni” mają dziesięć tysięcy „mopedów”, które oczywiście zdejmujemy jednego po drugim, ale wychodzi to a) drogo b) zaraz nam się skończą nasze rakiety
To droga, którą Ukraina przerobiła już dawno temu
Problem w tym, że jeśli USA i kolektywny zachód „wyprztykają” się z środków obrony przeciwlotniczej, to Rosja może uznać, że ma okno możliwości do kolejnych gróźb i zrobi się tu nieco nieprzyjemnie. Zobaczymy.
20. Nie zdziwi więc Was specjalnie, że prezydent Zełeński poinformował, iż „zachodni partnerzy” w tym USA, zwróciły się do Ukrainy o know-how oraz „pomoc operacyjną” w zwalczaniu tanich, masowych ataków. Dzięki temu prezydent mógł zapewnić, że „Ukraina z pewnością wspomoże, o ile nie osłabi to jej własnych zdolności obronnych” oraz „Ukraina zawsze wspomaga tych, którzy wspomagają Ukrainie”.
Jednym słowem do swojego CV prezydent Zełeński będzie mógł wpisać „rola Don Corleone w remake »Ojca Chrzestnego« z 2026”, mam na myśli genialną scenę ze słowami „Nie potrzebowałeś mej przyjaźni. A teraz przychodzisz do mnie: »Don Corleone, sprawiedliwości«. Ale nie prosisz z szacunkiem. Nie proponujesz przyjaźni”:
I bardzo im tak [piiip] dobrze.


